Archive for February, 2014

Życiorys

02/19/2014 22:21

Po głosie Donka słychać bardzo wyraźnie, że puszczają mu powolutku nerwy. To już nie ten pewny siebie cwaniak, który wygrywał słowne gierki przed 7 laty. Teraz to podszyty paniką koleś, który ma przed oczyma swój największy koszmar, czyli całkowitą utratę władzy i – jak kiedyś sam powiedział – wizję bycia wtrąconym do więzienia przez PIS. Ale co, nie wiedział, że tak będzie? Że złe rządy skończą się końcem jego popularności i kariery jako premiera? Jeżeli nie umiał tego – używając jego ulubionej nowo-mowy – antycypować, to znaczy, że oprócz bycia tanim karierowiczem, jest jeszcze niezbyt życiowo mądry. Czy Jarosław Kaczyński był agentem STASI o pseudonimie “Balbina”? Źródło artykułu: Parezja.pl Jak donosi “Dziennik gajowego Maruchy” nazwisko jakie pada w sprawie wspólnego agenta NRDowskiej STASI i PRLowskiej SB, to nazwisko premiera Jarosława Kaczyńskiego. Choć nikt nie jest w stanie przedstawić dowodów na piśmie, to jednak informację tę potwierdza każdy były funkcjonariusz zarówno STASI jak i SB poproszony o komentarz. Cała sprawa ma związek z ukazaniem się w Niemczech książki Ralfa Georga Reutha i Gaznthera Lachmanna “. Pierwsze życie Angeli M.” poświęconej działalności w NRD obecnej kanclerz Angeli Merkel. Twierdzą w niej, że w 1981 była szefem wydziału agitacji i propagandy FDJ (Wolna Młodzież Niemiecka-komunistyczna organizacja młodzieżowa Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec w NRD) oraz członkiem władz komisji zakładowej Akademii Nauk w NRD.Wolfgang Schnur oraz Lothar de Maiziare- polityczni protektorzy młodej Angeli Merkel, pod których skrzydłami rozpoczynała polityczną karierę, okazali się agentami STASI. Obaj na terenie byłej NRD tworzyli oddziały zachodnioniemieckiej partii CDU, z której wywodzi się Angela Merkel. Jeżeli Jarosław Kaczyński był agentem STASI i SB o pseudonimie “Balbina” który aktywnie działał w Solidarności to ewentualne zamierzchłe powiązania ze STASI mogą rzucać zupełnie nowe światło na powody nieinternowania i niearesztowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym. Na przykładzie Jarosława Kaczyńskiego widać jak dziś odwaga staniała a rozum poszedł w cenę. Człowiek, który w czasie Solidarności nie istniał próbuje dziś kreować się na jedynego sprawiedliwego. Jak było naprawdę? Otóż Kaczyński po zatrzymaniu na kilka godzin przez SB po 13 grudnia ( grubo po 13 bo, jak sam pisze o ogłoszeniu stanu wojennego dowiedział się na WIECZORNEJ mszy Św.!) ustnie zobowiązał do przestrzegania przepisów stanu wojennego. Esbek, który go przesłuchiwał nie pisze, czy przysięgał przy tym, jak podobno robił to Wałęsa w roku 1970, na medalik (co dziś z rechotem powtarza to prawicowa prasa). Jedno jest pewne- w roku 1970 Lech Wałęsa, młody, 27-letni robotnik z żoną i dzieckiem, był sam, na łasce i niełasce esbeków, nie miał zielonego pojęcia, jakie prawa mu przysługują, ale chyba słusznie wyczuwał, że żadne. Kaczyński rozmawiał z SB w innym czasie. W roku 1981 Jarosław Kaczyńskiemu zdarzało się współpracować z KOR-em, był doktorem prawa (rozprawa doktorska z leninowskiego prawa pracy), mężczyzną dojrzałym, 32-letnim, człowiekiem, który wie, jak się zachować w kontaktach z SB. Jednak wnioski, które przesłuchujący go funkcjonariusz wysnuwa z tej rozmowy są dla dzisiejszego Kaczyńskiego niebezpieczne. Bo stwierdza w notatce, że nie traktuje Kaczyńskiego jako “I kategorii ekstremisty Solidarności” i w związku z tym go nie internuje, ale będzie kontrolował operacyjnie. Jak zinterpretować tę notatkę? Prezes PiS twierdzi, że “zawiera ona wiele pominięć i przeinaczeń”. Na pewno tak jest. Ale na pewno jest też tak, że Kaczyński swoim zachowaniem przekonał esbeka, że jest mało groźny dla ustroju, że nie ma potrzeby go zamykać. Deklarację potulności musiał złożyć, taki był warunek zwolnienia. Wstępem do niej było rozmawianie z SB – choć wiedział, po lekturze broszury” Obywatel a Służba Bezpieczeństwa”, że z SB się nie rozmawia. Jest w notatce SB-eka więcej. Jest tam o chwaleniu przez Kaczyńskiego studentów – pracowników MSW, obietnice rozmowy z SB “w innych czasach”. To wszystko można wielorako interpretować. Na pewno jako gadatliwość, chęć przypodobania się funkcjonariuszowi. Gontarczyk i Cenckiewicz z wielkim obrzydzeniem traktują Lecha Wałęsę i jego rozmowy z SB, które miały miejsce na początku lat 70. Owszem, przyznają, że nie ma jego zobowiązania do współpracy, nie ma jego podpisu, ale już sam fakt, że Wałęsa rozmawiał z SB i BYĆ MOŻE przekazywał tej służbie jakieś informacje, jest (według nich) dla byłego prezydenta kompromitujący. Bardzo więc ciekawe, jak potraktowaliby gadulstwo Jarosława Kaczyńskiego z SB. Wałęsa, Niesiołowski, Geremek, Frasyniuk, Lis, Lech Kaczyński siedzieli. . . Jedno jest raczej pewne – do odważnych Jarosława Kaczyńskiego w tamtym czasie zaliczyć nie można. Ani do odważnych, ani do ważnych.


Tags:, .
Categories:Uncategorized