tydzień

Dzisiaj był owocny dzień. Przyjechał mój dobry kolega i lecieliśmy z koksem. Przez kilka godzin zrobiliśmy prawie 2/3 siatki górnej, później jak zostałem sam to jeszcze trochę zrobiłem i tak oto mam 2/3 górnej siatki. Przy dobrych wiatrach jutro ją skończę i w tygodniu będę lał beton.

jakieś 6-7 stówek, więc myślałem o niej chłodno. Do kleju musiałem rozwijać kabel pod mieszarkę elektryczną, więc czasem nie chciało mi się wcale jechać na budowę jak sobie o tym kablu myślałem. Poza tym trzeba nabyć mieszarkę. Niestety u cyganów nie znalazłem, więc musiałem zapłacić za legalną… to dodatkowa wada kleju niestety. W sumie mógłbym pomyśleć, że jeszcze się to ustrojstwo przyda, ale na co? Przecież klej do siatki na styropian idzie wymieszać i wiertarką.
Co do samego kleju, to musisz dźwigać kaster, nosić wory i wodę, mieszać i czekać – trochę męczące. Samo murowanie idzie najlepiej z tego wszystkiego – klej jest łatwy w obsłudze, tylko nie warto się nim pochlapać, bo trudno doprać – podobnie jak takiego z puszki. Ogólnie jakbym miał murować jeszcze raz, to też wybrałbym klej z wora. Ale przy klejeniu styropianu na pewno kupię puszki.

Licze ok 10h dziennie. Jak robie tylko po pracy to licze to jako pol dnia – czasami pewnie to i bylo wiecej niz 5h. Teraz jak sa takie upaly i uda mi sie caly dzien siedziec na budowie to tez licze to jako caly dzien ale pomiedzy 13-17 nic nie robie bo jest niewyrobka.
Do tego czasami ktos mi pomagal a to jest niepoliczalne. Ja 90% wszystkiego zrobilem sam – idzie to bardzo powoli. Zauwazylem ze jak jedna osoba mi wentylacja pomiary dla sanepidu  pomaga to idzie do 3x szybciej niz samemu. Tu przytrzyma tam pomoze. A samemu to czasami czuje sie jak mcgayver bo musze wymyslac rozne patenty zeby cos zrobic w pojedynke

Na chwilę obecną budowa płyty fundamentowej zajęła mi:
- wykop + podbudowa 1,5 dnia
- kanalizacja + przepusty 3 dni
- szalunek ze styro 6 dni
- naprawa szalunku 2,5 dnia
- zbrojenie 9,5 dniaweź mi nie mów, bo jak robiłem sam szopę na narzędzia/przeciwdeszczową/z tarasem to miałem taki survival że masakra. Robiłem ją totalnie sam, a to nie jest łatwe, miałem dwie drabiny do których kantówki przywiązywałem sznurkami i dopiero mogłem coś robić, bo inaczej by mi pierdykło


Sory, the comment form is closed at this time.