rozwój

myślą,że to dzięki ich “reformom” i rozdawnicteu 500+ gospodarka nagle się ocknęła i ruszyła.To tak nie działa!Na świecie jest cykl koniunkturalny i akurat pisiesyny miały fart,że trafili na szczyt koniunktury!Zamiast jednak oszczędzać i likwidować deficyty,oni deficyty zwiększają,bo mały truteń razem z krzywoustym ,są zwolennikami keynesizmu.Wszystkim nam to wyjdzie bokiem,gdy koniunktura na świecie wyhamuje  Wzrost 5 %, a inflacja 2%. Realny wzrost gospodarczy to tylko 3%. Pod koniec rządów PO wzrost 3,9, deflacja 0,9. Realny wzrost 4,8%. I to była Polską w ruinie.  To mi rozwój, mierzony rachunkami WAT z drukarek sklepowych. A ceny wzrosły w tym czasie o 20, o 30 o 40% i więcej. To znaczy że rozwijamy się – do tyłu gdzieś o -30% przynajmniej. Nie wiem skąd mają 5%, ale na koniec epoki Gierka ten sam GUS podawał, że jesteśmy 4ta potęga gospodarczą na świecie, po USA, Rosji i Japonii. GUS zawsze zajmował się bardziej propagandą niż rzetelną oceną. A teraz to jakby złapali wiatru w żagle na nowo z powiewem dobrej zmiany. Wrócili do swoich najbardziej światłych czasów, gdy Polska była potęgą. To nie jest polska gospodarka. Niewiele w niej jest coś polskiego. To głównie zagraniczne montownie dla polskiego taniego wyrobnika. Polska to kraj o charakterze neokolonialnym. Jedynie tania siłą robocza przyciąga ze względu na potencjał wiekszego zysku dla kapitalisty kosztem tanich roboli.  My Niemcy gardzimy waszym wsrostem. U mas 0.1% to tak jak i was 10%. Jeszcze z 50 lat będziecie kupować nasze stare i zużyte volkswageny. A jak ktoś bogaty to i 10 letnie Audi w dieslu kupi. A wsze polskie żarcie to pełne konserwantów i niedobre. U nas wszystko leży , a gospodarka opiera się na wpłatach z unii oraz pracy za najniższe serwis klimatyzatorów możliwe wynagrodzenie aby się opłacało cokolwiek eksportować. Jedyna konkurencyjność to właśnie ci wyzyskani za 13.70pln co to coś tam montują i jest taniej od Niemca czy Włocha robiącego to samo, do tego jeszcze kierowca z Ukrainy co to wszystko zawiezie nie zwracając uwagi na tachograf, czas to pieniądz. Taki to cud gospodarczy Za Gierka też było 5 lat dobrobytu z rozdawnictwa, kredytów i wspierania zachodnich upadających firm, a potem przyszło kilkanaście lat dziadostwa. Czas pomyśleć o zabezpieczeniu przyszłości, bo historia zdaje się powtórzyć. To ze Polska gospodarka rośnie musi cieszyć każdego!!! Polaka. Szczęście jednakże nie trwa wiecznie a wiec problemem staje się czy wprowadzenie w tak krótkim czasie tylu radykalnych zmian (w prawie, podatkach, wydatkach) nie okaże się dla nas kamieniem u szyi w czasach gdy koniunktura pokaże swoja gorsza stronę. Nadchodzące miesiące, lata powiedzą -sprawdzam. Obyśmy jak najmniej musieli zapłacić jeżeli podejmowane decyzje nie były zbyt rozsądne. Jak się chce politycznie zbudować kraj to wcześniej czy później takie będą efekty. Nie da się rządzić PKB budowanym na podnoszeniu podatków. To ma krótkie nogi. Nie można zbudować bogatego kraju na biednych obywatelach. O zamożności kraju decyduje bogactwo jego Obywateli. Przeżyliśmy to w poprzedniej epoce i ciągle to niczego nie nauczyło naszych “przewielmierznych” polityków. Im na wszystko starcza i nie muszą się martwić o “jutro”. Ekonomia ma swoje zasady – nie lubi polityki !!! Naród przestaje się złościć, Naród zaczyna się śmiać i to powinien być ostatni sygnał dla polityków rządzących. Nie umiesz czytac spowolnienie gospodarcze wynika z dostepnosci ptacownikow a co to oznacza ze stawki powinny isc w gore co za tym idzie polacy beda zamozniejsi beda wiecej wydawac wiec panstwo bedzie bogatszeWidzę, że wieloletni brak matematyki na maturze zbiera teraz swoje okrutne żniwo. Kiedy PO oddawała władzę wzrost PKB wynosił 3,4% (w warunkach deflacji) i Polska była wtedy w ruinie. Po pierwszym roku rządów PiS wzrost wyniósł 2,8%, ale wtedy Morawiecki twierdził, że PKB to nie jest jakiś ważny wskaźnik. W drugim roku dobrej zmiany wzrost wyniósł ok. 4% (w warunkach inflacji) i Polska była w rozkwicie. Teraz w szczycie koniunktury światowej wzrost PKB w skali roku ma wynieść blisko 5%, podczas gdy Rumunia już w ubiegłym roku miała ….. 11%!!!! Inną sprawą jest wzrost dynamiki zadłużenia i wzrost inflacji, który gasi optymizm wzrostu. Jest rzeczą normalną w ekonomii, że w czasie kryzysu państwa się zadłużają, by sfinansować swoje zadania i wydatki socjalne, ale w czasie koniunktury równoważą swoje budżety. My natomiast zadłużamy się w szczycie koniunktury. Strach pomyśleć co się stanie, gdy koniunktura się skończy.

skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak zle, danina solidarnosciowa jest tego
najlepszym przykladem, dlaczego nie mozna zlikwidowac podatku od emerytur,
przeciez ci ludzie placili przez 40 lat, a moze nawet dluzej, niska kwota odliczenia
od podatku itd


Sory, the comment form is closed at this time.